25.10.2015

"Skacząc po wyspach" najlepszy Island Hopping na Filipinach - Palawan Cz. 1

Filipiny to państwo wyspiarskie, skupiające w sobie ponad 7 000 wysepek. Już od jakiegoś czasu proponuje się turystom wypady na łódce i odwiedzenie kilku wysp jednocześnie z możliwością noclegu na jednej z nich, czyli tzw. "Island Hopping". Najbardziej znana ze swojej oferty i przepięknych widoków jest wyspa Palawan a konkretniej turystyczne miasteczko El Nido.





W samym El Nido agencji turystycznych oferujących island hopping jest mnóstwo.Wszyscy oni oferują dokładnie te same plany wycieczki. Jedynym haczykiem na jaki trzeba uważać jest cena. Mimo tego, że jest ona taka sama w każdym z tych miejsc, nie u każdego wszystko w cenę jest wliczone. Albo inaczej: nie każdy chce poinformować nas o tym, że oczekuje dodatkowej zapłaty za wypożyczenie okularków do nurkowania, odbiór z miejsca akomodacji, ubezpieczenie i co tam jeszcze przyjdzie im do głowy.. 

Najczęściej jest to także tzw. Eco Tourism Development Fee (podatek) w wysokości 200 pesos, płacony w hotelach, hostelach, który z jakiegoś powodu uniknęłam, pomimo tego, że wiele słyszałam o tym, że jest konieczny do zapłacenia i później wymagany.


Warto po prostu przy wykupie czy rezerwacji wycieczki zapytać dokładnie czy oczekują oni jakichkolwiek dodatkowych opłat. Do tego trzeba się targować oczywiście! W zależności od operatora i sezonu można oczekiwać zniżki między 100-400 pesos.


Którą ofertę wybrać? 

Biura podróży oferują 4 typy wycieczek.
Wycieczka A (Laguny i plaże) – Php 1,200/osobę
Wycieczka B (Jaskinie) – Php 1,300/osobę
Wycieczka C (Ukryte plaże i kaplica) – Php 1,400/osobę
Wycieczka D (Plaże) – Php 1,200/osobę

 

Typowa łódka wycieczkowa jest w stanie pomieścić nawet od 10-15 osób mimo, że widziałam też większe łodzie o stosunkowo dużej liczbie uczestników (nawet około 30). Dlatego warto jest dowiedzieć się dokładniej z jak dużą grupą płyniemy. Nic przyjemnego w przeciskaniu się przez tłumek w celu zrobienia ładnego zdjęcia, czy bitwa o kurczaka przy obiedzie.

Szukając więcej prywatności, załogę i samą łódkę można sobie po prostu wypożyczyć (3000 pesos za dwie osoby), co nie było interesującą opcją dla mnie - samotnika szukającego towarzystwa :).

 

Mimo, że rano jest trochę chaotycznie jeśli chodzi o przydzielanie łodzi wycieczkowej i ma się wrażenie, że wszystkie agencje ze sobą współpracują i wrzucają bandę turystów byle gdzie, miałam szczęście trafić na przemiłą grupę ludzi i fajnych przewodników.

Ekipa na mojej wycieczce liczyła 8 osób i było to przednie towarzystwo z którym wymieniłam się nawet danymi kontaktowymi.

Źródło. mapka prezentująca zasięg i atrakcje poszczególnych wycieczek

Z rozmowy z wieloma turystami, czy samymi biurami podróży wynika, że najpiękniejsza trasa to trasa wycieczki A i C, z niewielką przewagą tej ostatniej. 

C czyli też wycieczka na którą ja się zdecydowałam mimo, że nieco droższa od pozostałych, oferuje odkrycie najbardziej imponujących zakątków Archipelagu Bacuit i cieszy się największym powodzeniem wśród odwiedzających. Jej nieco wyższa cena związana jest z większą odległością do pokonania. Cena za całodniową wycieczkę z obiadem to 1400 pesos (ok. 115 zł), którą da się spokojnie stargować nawet do 1200- 1100.


W skład wycieczki C wchodzą:
  • Hidden Beach - czyli "ukryta plaża" widoczna dopiero po podpłynięciu z "zza winkla",  przysłonięta ścianą wapienną do której przycumowaliśmy. Wchodzi się bocznym przejściem na plażę spacerkiem, w wodzie po kolana.
  • Secret Beach - nasz przewodnik "zaparkował" łódkę :) na wodzie przy olbrzymiej ścianie z wapnia kamiennego. Okazało się, że trzeba przepłynąć przez niewielką dziurę w owej ścianie, żeby dostać się do "sekretnej plaży". Pomimo tego, że nie byliśmy jedynymi znającymi to sekretne miejsce, plaża wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie.
  • Przerwa na lunch na jednej z odosobnionych plaż wyspy Tapiutan, świeżo złowione ryby przez naszego przewodnika, owoce, warzywa, ryż, trochę mięsa, wszystko świeżutkie i wyjątkowo pyszne.
  • Matinloc Shrine - w odróżnieniu od innych plaży ta ma własny mini port i oczywiście kaplicę oraz opuszczony dom, niezamieszkały z powodu braku funduszy na jego utrzymanie. Zaraz obok kapliczki znajduje się strome wyjście na przepiękny taras widokowy. Sama wyspa była własnością niemiecko-filipińskiej pary, zbudowana z pobudek religijnych, opuszczona z powodu rozstania. Do dziś co roku w Maju odbywa się na niej święto Maryi Dziewicy.
  • Helicopter Island - ostatnim punktem większości wycieczek była wyspa przypominająca kształtem helikopter,  tam można było ponurkować sobie wśród koralowców, całkiem niezłych, ze sporą ilością kolorowych rybek i trochę sobie odpocząć.  
 Warto?

Jak najbardziej. Pomimo, że samo El Nido cieszy się olbrzymim zainteresowaniem, co wiąże się też z hordami turystów co rano pakującymi się na dziesiątki łodzi i wyruszającymi na te nie całkiem sekretne czy ukryte plaże, WARTO! Lazurowa woda, dramatyczne skały wapienne, miłe towarzystwo, pyszny obiad. DO tego zawsze można trochę oddalić się od gromadki ludzi a obiad serwowany jest na jednej z wielu niewielkich, wciśniętych w skały wapiennych plażach, wręcz zarezerwowanych dla małych 8 osobowych grup wycieczkowych. Warto też dodać, że podróż łódką jest celem samym w sobie, piękne widoki umila się poszczególnymi atrakcjami.

 
Z widokiem na El Nido

wycieczkowicze na tle skał wapiennych

EL NIDO z oddali

lazurowa woda

nasz obiadek: ryba, kawałki wieprzowiny, coś od kurczaka, sałatka, ryż i owoce

 
bywa płytko

tylko NASZA mała plaża na lunch

kapliczka na wyspie

płyniemy dalej


spacer wzdłuż wybrzeża

 
ta mini plaża jest już zajęta..



robię duużo zdjęć! strzałka pokazuje miejsce przez które trzeba było przepłynąć żeby dostać się na SECRET BEACH

mijamy kolejną mini wysepkę

i jeszcze jedną..

kaplica "Matinloc Shrine"

 
zwisający z klifu "strażnicy wyspy".. to dopiero chata!

 

Nie każdy będzie czuł się swobodnie wśród masy ludzi przeciskającej się przez niewielkie miasteczko EL Nido. Dla tych ceniących sobie spokój, chcących poczuć się wyjątkowo w rzadko odwiedzanym przez turystów miejscu, zapraszam do PORT BARTON na Palawanie i do tamtejszego Island Hoppingu. Post TUTAJ.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz